Rozwój
Zapomniał wół jak cielęciem był
Dziś podam Ci kilka przykładów z ostatnich dni, według których obecne generalizowanie na pokolenie X, Y, Z ma się nijak do rzeczywistości.
vry13eg1iiejumnzmup2t8zs0rph6z
Dziś podam Ci kilka przykładów z ostatnich dni, według których obecne generalizowanie na pokolenie X, Y, Z ma się nijak do rzeczywistości.
Organizacja zatrudniła pracowników na stanowiska handlowe. Na początku współpracy obiecała premie i prowizje. Dała samochód do użytku służbowego i prywatnego. Wszystko było dobrze i zgodnie z umową. Wraz z rosnącym apetytem właścicieli firmy, rosły też plany dla handlowców. To spowodowało, Dowiedz się więcej…
Tylko naiwny pracodawca myśli, że będzie miał młody i dynamiczny zespół na zawsze, bo nie dość, iż on się w końcu zestarzeje, to o tych z krótkim stażem pracy z roku na rok będzie coraz trudniej, przez starzejące się społeczeństwo.
Managerowie wywalają za burtę niewygodnych ludzi, żeby samemu utrzymać się na pokładzie. A co, jeżeli taki zwolniony miał większe kompetencje niż ten co został i mógł dać większą wartość firmie?
Niejednokrotnie spotykam się z powodem odrzucenia kandydata, ponieważ jest zbyt doświadczony na dane stanowisko. Ten problem spotyka wielu Polaków po pięćdziesiątym roku życia, którzy w swojej karierze zawodowej postawili na rozwój i osiągnęli pewien status społeczny.
Zazwyczaj są to dyrektorzy i właściciele firm, których los pokierował w taki sposób, że zostali zmuszeni pójść na etat. Powody wśród moich klientów, to najczęściej:
– zamienili mnie na młodszy model,
– firma, w której pracowałem splajtowała,
– biznes mi upadł przez sytuację na rynku,
Nie każdy z nich jest za miliony. Znam wielu pokornych z którymi da się po ludzku dogadać. Z czym się mierzą? Czytaj dalej.
Tam, gdzie dla jednych będziesz zbyt kompetentny, tam dla innych możesz być wartością dodaną i pomóc rozwinąć firmę.
Widząc kolejne wypowiedzenie od pracownika na mailu łapiesz się za głowę. Teoretycznie nie ma ludzi niezastąpionych, jednak, jeśli masz już doświadczenie z brakami kadrowymi, to zapewne przyznasz mi rację, iż nie jest tak pięknie jak to się może wydawać.
Na koszt znalezienia nowego pracownika składa się:
– wystawienie ogłoszeń na różnych portalach,
– czas pracy rekrutera w Twojej firmie lub koszt agencji zatrudnienia,
– czas pracy osoby (lub kilku osób), co przejęła obowiązki pracownika, który się z Tobą rozstał,
– niewykorzystywany sprzęt, za który i tak musisz płacić a na siebie nie zarabia, np. samochód, telefon, system
Im większe masz oczekiwania wobec nowego pracownika i im mniej chcesz mu zapłacić, to ten koszt wzrasta o wydłużający się czas rekrutacji.
Jeżeli w Twojej firmie tradycyjne metody rekrutacji zawodzą, to czas pomyśleć o headhunterze. On zamiast czekać na aplikacje ze znanych portali pracy sam aktywnie dociera do osób, które mogą spełnić Twoje oczekiwania.
Czytasz te posty na LinkedIn, czasem coś komuś polecisz i skomentujesz, może nawet udostępnisz na swoim profilu. To jest dla Ciebie najłatwiejsze, bo to nie Ty jesteś na świeczniku, a autor publikacji. No ale żeby tak samemu coś od siebie napisać, to już wyczyn, bo przecież przeczytać to mogą:
znajomi i będą się śmiać, co za pierdoły piszesz,
koledzy i koleżanki z pracy którzy opacznie coś zrozumieją i afera gotowa,
szef o odmiennym zdaniu do Twojego,
konkurencja, co podpatrzy pomysły,
klienci obecni i przyszli a nie wiesz jakie mają poglądy
A wiesz co? Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, dlatego zaraz dobierzemy dla Ciebie właściwą strategię.
Pamiętam jak kiedyś oczami wyobraźni widziałam się w danej firmie, bo takie miałam flow na rozmowie z bezpośrednim przełożonym, że aż nie mogło być inaczej, niż współpraca. Z autopsji wynikało to tak, iż im większa była chemia, tym bardziej bolało mnie odrzucenie a często się niestety pojawiało właśnie tam, gdzie go się nie spodziewałam.