vry13eg1iiejumnzmup2t8zs0rph6z

Ja wiem, że ze swojej strefy komfortu wychodzenie jest bardzo trudne, w każdym wieku włącza się bunt nastolatka na myśl o zmianach. Tak samo zachowują się właściciele firm, którzy mają dokonać transformacji w zarządzanej przez siebie organizacji.

Już Heraklit z Efezu stwierdził, że jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana, no bo pantha rhei. Natomiast jak się tak człowiek spotka z prezesem i zaczyna mu z dobrego serca radzić co może usprawnić, to ten jak małe dziecko szuka winy w innych, ale nie w sobie. Wtedy najczęściej pada kluczowe:

no ale ja to wiem, tylko Jan nie chciał wdrożyć moich pomysłów

O ile ja ów Jana nie zrekrutowałam, to zaczynam się zastanawiać co ten Jan robi jeszcze w tej firmie, skoro nie pozwala jej się rozwijać i sabotuje pomysły swojego szefa (więcej o nim w dalszej części artykułu)? Jak jest taki niepostępowy, bo mu się nie chce uczyć nowych rzeczy, to przecież można go wymienić na lepszy model.

Wybacz mi drogi czytelniku, ale na język cisnął mi się słowa piosenki:

znów się zepsułeś i wiem co zrobię, zamienię Cieeebie na lepszy model 😁

Cały utwór do przesłuchania tutaj https://www.youtube.com/watch?v=K-O2UH-vjC8

Doświadczony pracownik to zagrożenie

O ile Steve Jobs wyznawał zasadę zatrudniania mądrzejszych od siebie, o tyle w Polskich firmach ktoś o wyższych kompetencjach od decydenta stanowi potencjalne zagrożenie, bo przecież biznes mu ukradnie.

No heloooł…! Do tego, żeby założyć swoją firmę to trzeba mieć odwagę i możliwości a nie każda firma będzie z zerowym progiem wejścia. Zatem patrzenie na przyszłego pracownika przez pryzmat zagrożenia jest do przerobienia na kozetce u terapeuty. Przecież to się już na odległość w oczy rzuca, że to traumy nieprzerobione z dzieciństwa się odzywają.

Do tego sam prezes nie jest w stanie posiąść całej wiedzy mu potrzebnej do rozwoju jego firmy. Nim zdobędzie jej część, już konkurencja go wyprzedzi. Do tego dochodzi też to, że nie każdy ma dar do uczenia się wszystkiego. Jeden będzie lepszy w językach, inny w matematyce a jeszcze inny w kreatywności.

Ktoś kto jest do wszystkiego, jest do niczego.

Sama byłam taka ambitna jeszcze dwa lata temu. Uczyłam się od reklam na Google poprzez MetaYouTube i inne takie. Ileż to ja roboczogodzin zainwestowałam w posiadanie wiedzy. Jaki miałam efekt? Coś tam się naumiałam, ale nie zarabiałam. Uczyłam się nie w tym kierunku, w jakim iść powinnam.

Polak mądry po szkodzie, więc i ja dużo mądrzejsza. Dzięki temu dziś wiem czego chcę oraz jaki ma być efekt i kiedy zlecam podwykonawcom różne rzeczy, to od razu dostają na tacy oczekiwania. To pozwala zaoszczędzić czas i zminimalizować rozczarowanie (o ile życie jest łatwiejsze, kiedy wiemy, czego chcemy i umiemy to przekazać).

Jak rozpoznać pana i władcę w organizacji?

To nie będzie przyczajony tygrys ani nawet ukryty smok a osoba, która ma pod kontrolą wszystko. Czasem mam wrażenie, że jakby mógł to by jeszcze decydował o tym jaką bieliznę ma nosić asystentka zarządu. W końcu siedzi bidula w pokoju obok a nasz bohater lubi mieć najlepszy towar z półki. Oczywiście na droższą bieliznę dla ładnej pani budżetu to brak, bo ma męża, dzieci i nie jest chętna adorować swojego zwierzchnika 😂.

Nikt nic nie zrobi też bez jego zgody. Brak zaufania wyniósł z domu, więc choćby mu wdrożyć w firmie najlepsze narzędzia kontroli, to i tak będzie wszystko sprawdzał. Co za tym idzie? Procesy decyzyjne będą się ciągnąć w nieskończoność.

Jest jeden plus tego – władca nie może mieć pretensji do swego ludu, jeśli coś źle pójdzie, no bo przecież podjął ostateczną decyzję sam.

Jak dobrze wiemy, konia ofiarnego i tak będzie szukał, bo przecież on nie może być winny. Ego będzie szeptać mu do ucha, że dał się zmanipulować Jadzi od finansów, bo przecież on jest nieomylny.

Co jeszcze go charakteryzuje?

  • lubi się spóźniać, bo po co ma szanować czas innych, niech się cieszą, że go zobaczą,
  • gadżety to z najwyższej półki, bo nie wypada ich nie mieć, a pracownik to niech pracuje za miskę ryżu albo najlepiej za darmo, bo i ryż przez inflację podrożał,
  • dla swoich ludzi to nie ma czasu, woli bywać na salonach,
  • zapomnij, że będzie się liczył z Twoim zdaniem i pomysłami, tylko on ma najlepsze, a jeśli Ty coś powiesz co mu pasuje, to uzna je za swoje, bo ponoć myślał o tym wcześniej,
  • krzyk, wulgarność, rubaszność, mobbing, odzywki do ludzi jak do śmieci to dla niego normalne zachowanie kulturalne, ale spróbuj odpyskować, to usłyszysz:

jak Ci się nie podoba to won

Rozwija czy zwija się z rynku?

Nawet najbardziej zakochany w sobie właściciel firmy nie może przewidzieć tego, że czasem dostanie od życia po czterech literach. Była pandemia, kryzys, mamy wojnę na Ukrainie, więc nie jeden biznes już ucierpiał. W obliczu strat zaczyna się myślenie troszkę szersze niż o sobie.

Nie na darmo w pandemii miałam boom na szkolenia z LinkedIn. Do wielu firm dotarło, że przespały moment na zaistnienie w social mediach. Dziś, jeśli nie ma Cię w sieci, to nie istniejesz.

Oczywiście najlepiej to byłoby, żeby te szkolenia dla pracowników były darmowe. Pan i władca wartości w tym nie widzi, więc kąsa go wąż w kieszeni. Na pracowników krzywo patrzy, że te nieuki same się nie dokształcają.

Rozwój pracowników to jeden z obszarów. Inny to zwiększanie liczebności zespołu. Jan z początku tego artykułu pewnie bardziej by się kwapił do rozwoju, gdyby nie pracował na trzech etatach w cenie jednego. Bidulek nie ma nawet dodatków za nadgodziny.

Narzędzia pracy dla pracowników też już wołają o pomstę do nieba. Po co mają być wydajniejsi i szybciej pracować, jeśli mogą dziergać robotę na przestarzałych systemach. Handlowcy wolą zostawiać auto kilka metrów od firmy klienta, żeby nie pomyślał, że ich pracodawca upada.

HR jako nowy gadżet prezesa

Wcześniej w firmie była kadrowa, księgowa i asystenci, ale że kolega co ma biznes, który lepiej rokuje pochwalił się, że ma HR, to nasz prezes stwierdził, iż nie może być gorszy, więc swoje kadry i płace nazwał chlubnie Human Resources.

W teorii Dział Zarządzania Zasobami Ludzkimi (HR) miał zadbać o zmotywowanie pracowników, wymianę na lepszy model tych co się popsuli i poszerzenie zespołu. Jak to zwykle bywa teoria sobie a życie sobie.

Kryśka kadrowa nie wzbudzała zaufania w pracownikach, bo donosiła do prezesa. Tomek księgowy dalej dziergał te swoje tabelki a asystentka Basia i Asia udawały, że szukają nowych kandydatów. Bidule nie dostały przecież budżetu ani na oferty pracy w znanych portalach, ani na head huntera.

Po szkoleniu z #LinkedIn po kosztach (wygrał najtańszy trener), zaczęły nieudolnie spamować ludzi na tym portalu z ofertą o zajefajnej firmie, rodzinnej atmosferze i możliwości rozwoju. Każdy orze jak może, więc i one coś złowiły.

Jak kandydaci przyszli na rozmowę, a dojechać musieli z całej Polski, bo przecież online to prezes nie umie, to się przeżegnali i zwiali. Zarobki takie, że market pod tą firmą więcej daje, narzędzia w rozkładzie a do tego brak określonych zadań na stanowiskach.

Czas dowartościować się szefie

Najlepsze zabawki, nieszanowanie ludzi, bieganie za kasą nie zapełnią braków jakie posiada taka osoba. Być może była tyrana jako dziecko, jest z rodziny dysfunkcyjnej albo odziedziczyła biznes po rodzicach. Coś gdzieś kiedyś poszło nie w tym kierunku, że zaczęła się leczyć biznesem.

Wiem po sobie, że budowanie czegoś od zera sprawia frajdę, ale żeby to utrzymać trzeba się otaczać stale nowymi mądrzejszymi osobami i do tego mieć w sobie pokorę do nauki i samorozwoju.

W tym wszystkim ważniejsza od biznesu jest miłość do drugiego człowieka. Jeśli dajesz zaufanie, szacunek oraz wiarę w możliwości zatrudnianego przez siebie pracownika, on tak łatwo z Ciebie nie zrezygnuje i będzie chciał być lepszy, by Ciebie nie zawieźć. Chcąc zyskać lojalność i zaangażowanie a do tego przyciągnąć dobrych ludzi z rynku, trzeba zacząć od siebie.

Czy jesteś szefie na to gotowy, żeby zmieniać swoją firmę i zobaczyć jak wartościowym jesteś człowiekiem, więc już nie musisz nikogo tyrać i za niczym gonić?

Oczywiście, jak masz kogoś do wymiany albo widzisz potrzebę tworzenia nowych stanowisk pracy, to jestem pod ręką.

Polecam też artykuł https://mocompany.pl/kradziez-w-firmie/

pozdrawiam

Marta

Kategorie: Firma

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *