Jak znaleźć managera do firmy? Samotność lidera a rekrutacja C-level
Czujesz samotność na szczycie po odejściu dyrektora? Zobacz, dlaczego wewnętrzny HR Ci nie pomoże i jak profesjonalny headhunter uratuje Twój biznes.
vry13eg1iiejumnzmup2t8zs0rph6z
Czujesz samotność na szczycie po odejściu dyrektora? Zobacz, dlaczego wewnętrzny HR Ci nie pomoże i jak profesjonalny headhunter uratuje Twój biznes.
Czy AI w HR to iluzja oszczędności? Sprawdź, jak lipcowa reforma PIP i nowa Dyrektywa UE wpłyną na rotację pracowników.
Dlaczego polski rynek pracy wciąż traci potencjał pokolenia 50 plus? Sprawdź błędy w rekrutacji i dowiedz się, jak zyskać cennych ekspertów.
Aby zrozumieć, dlaczego działy HR tak chętnie rezygnują z headhunterów, należy przyjrzeć się strukturze ich celów (KPI) oraz psychologii korporacyjnej. Interes działu HR rzadko jest w 100% tożsamy z długoterminowym interesem właściciela firmy.
Czy rekrutacja na zasadach Success Fee to pozorna oszczędność? Poznaj ukryte wady tego modelu i dowiedz się, co tracisz. Analiza Marty Olesiak.
Znalazłeś kandydata własnymi siłami, bo chciałeś zaoszczędzić na headhunterze. Zastosowałeś tradycyjne metody o nieujawnianiu płac na początku, tylko na ostatnim etapie a do tego podkolorowałeś, jak cudownie się u Ciebie pracuje w tej Twojej rozwojowej firmie i zgranym dynamicznym zespole.
Ów osoba podpisała umowę a Ty już zacierałeś ręce, że masz odbębniony proces rekrutacji. Minęły trzy miesiące a on nagle nie przedłużył z Tobą umowy i zostałeś z ręką w nocniku. Dlaczego tak się stało?
Postanowiłeś zatrudnić nową osobę do zespołu. Zleciłeś swojej osobie z Działu HR znalezienie kogoś na kluczowe stanowisko. Ona na tzw. „czuja” wystawiła ogłoszenie bazując na tym, co podpowiadało jej AI na znanym portalu. Efekt był taki, że dostała 200 aplikacji i się przeraziła, bo na głowie ma jeszcze urlopy pracowników, szkolenia, zwolnienia lekarskie i ciągłe gaszenie pożarów.
Nie wierzę w korporacyjne gadki i marketingowe bajki. Rekrutacja w większości firmnie działa tak, jak powinna. Nie dlatego, że ludzie są niekompetentni. Tylko dlatego, że system jest źle poukładany i świadczą o tym setki aplikacji bez odzewu a także kandydaci, którzy zamiast aplikować bezpośrednio do firm, wolą porozmawiać ze mną, bo mają do mnie większe zaufanie. Czas odsłonić karty.
Powiedzmy to sobie wprost: dobrych ludzi jest mało. A tych naprawdę dobrych jeszcze mniej. Nie żyjemy już w czasach, w których pracodawca „dawał pracę”, a kandydat miał być wdzięczny do końca życia. Dziś to często rynek kandydata (oczywiście wszystko zależy od branży i kompetencji danej osoby). Szczególnie w sprzedaży, IT, zarządzaniu, marketingu, finansach i wszędzie tam, gdzie liczą się kompetencje, charakter i dowożenie wyników.
Starszy pracownik w firmie – stabilność, doświadczenie i… święty spokój. Dlaczego firmy wciąż tego nie rozumieją?
W świecie biznesu, gdzie większość chowa się za korporacyjną nowomową i wygładzonymi zdjęciami z banków zdjęć lub AI, Marta Olesiak weszła z impetem, wyważyła drzwi i powiedziała: „Sprawdzam”. Dziś, z armią blisko 50 000 obserwujących na LinkedIn i tytułem jednej z najbardziej wpływowych osób w polskiej sprzedaży i HR, udowadnia, że autentyczność to najtwardsza waluta na rynku.
Zauważyłam ostatnio pewien dziwny trend. Nie w social mediach, czy w marketingu, ale w życiu.
Ludzie zaczęli odkładać decyzje jak stare ubrania na krzesło.
Firmy robią dokładnie to samo.
Rekrutacje są „zamrożone”. Inwestycje „przesunięte”. Rozwój pracowników „na później”.
A potem nagle wszyscy są zdziwieni. Dlaczego najlepszy pracownik odszedł, firma stoi w miejscu a ktoś inny zrobił to, na co oni się tylko zbierali.
Czekanie bardzo rzadko jest strategią. Najczęściej jest ładniej nazwanym strachem.
Kiedy ktoś mówi, że „rynek pracownika się kończy”, to ja tylko unoszę brew i pytam: a na jakiej planecie? Jedna rzecz się nigdy nie zmienia: najlepsi ludzie zawsze będą rozchwytywani. A firmy, które potrafią ich, znaleźć zamiast liczyć na przypadek, po prostu wygrywają.
Większość firm myśli, że kupuje kompetencje. A to nie jest prawdą. Kupują historię na czyjś temat, opakowanie i chwilowe poczucie, że kontrolują sytuację. Bo łatwiej zatrudnić kogoś, kto „pasuje”, niż zapytać siebie, czy w ogóle taka osoba będzie dopasowana do celu firmy.
Coś tu śmierdzi niczym wybijające szambo. Publikujesz ofertę pracy, dostajesz 278 aplikacji w trzy dni… i nic. Ani jednej osoby, o której pomyślisz: „wow, to jest ten kandydat”. Znasz to? Jeśli tak, to nie jesteś sam – 80% właścicieli firm w Polsce deklaruje, że ich rekrutacje kończą się albo fiaskiem, Dowiedz się więcej