Rekrutacje
Starszy pracownik w firmie – stabilność, doświadczenie i… święty spokój. Dlaczego firmy wciąż tego nie rozumieją?
Starszy pracownik w firmie – stabilność, doświadczenie i… święty spokój. Dlaczego firmy wciąż tego nie rozumieją?
vry13eg1iiejumnzmup2t8zs0rph6z
Starszy pracownik w firmie – stabilność, doświadczenie i… święty spokój. Dlaczego firmy wciąż tego nie rozumieją?
Powiedzmy to sobie wprost: dobrych ludzi jest mało. A tych naprawdę dobrych jeszcze mniej. Nie żyjemy już w czasach, w których pracodawca „dawał pracę”, a kandydat miał być wdzięczny do końca życia. Dziś to często rynek kandydata (oczywiście wszystko zależy od branży i kompetencji danej osoby). Szczególnie w sprzedaży, IT, zarządzaniu, marketingu, finansach i wszędzie tam, gdzie liczą się kompetencje, charakter i dowożenie wyników.
Kiedy ktoś mówi, że „rynek pracownika się kończy”, to ja tylko unoszę brew i pytam: a na jakiej planecie? Jedna rzecz się nigdy nie zmienia: najlepsi ludzie zawsze będą rozchwytywani. A firmy, które potrafią ich, znaleźć zamiast liczyć na przypadek, po prostu wygrywają.
Większość firm myśli, że kupuje kompetencje. A to nie jest prawdą. Kupują historię na czyjś temat, opakowanie i chwilowe poczucie, że kontrolują sytuację. Bo łatwiej zatrudnić kogoś, kto „pasuje”, niż zapytać siebie, czy w ogóle taka osoba będzie dopasowana do celu firmy.
Coś tu śmierdzi niczym wybijające szambo. Publikujesz ofertę pracy, dostajesz 278 aplikacji w trzy dni… i nic. Ani jednej osoby, o której pomyślisz: „wow, to jest ten kandydat”. Znasz to? Jeśli tak, to nie jesteś sam – 80% właścicieli firm w Polsce deklaruje, że ich rekrutacje kończą się albo fiaskiem, Dowiedz się więcej…
Pracownik 50plus najczęściej uznawany jest przez pracodawców w Polsce, jako ten, co stoi nad grobem, więc nie warto go zatrudniać, bo za długo nie popracuje a do tego zaraz wejdzie w wiek przedemerytalny i nie da się go można zwolnić. Ponadto kolejnym stereotypem jest uznawanie z góry, że nie będzie się przykładał do swojej pracy a na pewno stanie oporem do nauki nowych rzeczy. A jak wygląda rzeczywistość?
Twoja firma istnieje od jakiegoś czasu. Zawsze sprzedawałeś swoją ofertę sam. Widząc zawirowania gospodarcze postanowiłeś, że zwiększysz swoje udziały w rynku. Samemu nie byłeś w stanie docierać wszędzie, więc postanowiłeś zatrudnić handlowca. Minął okres próbny a efektów zabrakło, więc się rozstaliście. Dlaczego wtopiłeś a nie zarobiłeś? Dziś zdradzę Ci najczęściej powielane błędy z którymi się spotykam.
Postanowiłeś zaoszczędzić na współpracy z agencją zatrudnienia i/lub headhuneterem, więc opublikowałeś ofertę pracy na znanym portalu. Już zacierasz ręce, że znów Ci się udało przyoszczędzić, lecz nie dostrzegasz najważniejszego. Muszę Cię zmartwić, ale kiedy wystawiasz ogłoszenia na tak ważne stanowiska pracy w tradycyjny sposób, to widzimy to wszyscy.
Coś ostatnio szef wspominał o sztucznej inteligencji, ale Ty wiesz, że u Ciebie w firmie to na jej myśl się wszyscy trzęsą a z ChatGPT robią lepszą przeglądarkę, bo nie chce im się sprawdzać potencjału narzędzia.
Po jaką cholerę mam się czegoś uczyć, skoro i tak mi pensyjka na konto wpadnie – myślisz
Ile razy mówiłeś: „Nie potrzebuję agencji rekrutacyjnej, dam sobie radę sam”? Jeśli prowadzisz firmę, prawdopodobnie powtarzasz to do dziś. I wiesz co?
To największy błąd, jaki możesz popełnić. W dobie walki o talenty, opóźnianie lub nieumiejętne prowadzenie procesów rekrutacyjnych to jak podcinanie sobie skrzydeł. Nie chodzi tu o komfort czy oszczędność, ale o realne przetrwanie Twojego biznesu.