Starszy pracownik w firmie – stabilność, doświadczenie i… święty spokój. Dlaczego firmy wciąż tego nie rozumieją?
Starszy pracownik w firmie – stabilność, doświadczenie i… święty spokój. Dlaczego firmy wciąż tego nie rozumieją?
vry13eg1iiejumnzmup2t8zs0rph6z
Starszy pracownik w firmie – stabilność, doświadczenie i… święty spokój. Dlaczego firmy wciąż tego nie rozumieją?
Pracownicy są święci a pracodawcy stale źli. W debacie publicznej rynek pracy wciąż opisywany jest w uproszczony sposób. Pracodawca występuje najczęściej w roli strony uprzywilejowanej, silniejszej ekonomicznie i decyzyjnej, a pracownik lub kandydat jako ten, który musi się bronić. Ten obraz coraz słabiej przystaje do rzeczywistości operacyjnej firm, szczególnie małych i średnich, które funkcjonują dziś w warunkach wysokiej nieprzewidywalności, rosnących kosztów i malejącej odpowiedzialności po drugiej stronie relacji.
Problem nie polega na złej woli. Problem polega na systemowym rozmyciu odpowiedzialności, które generuje realne straty finansowe i organizacyjne, a jednocześnie pozostaje społecznie akceptowane.
Kiedy ktoś mówi, że „rynek pracownika się kończy”, to ja tylko unoszę brew i pytam: a na jakiej planecie? Jedna rzecz się nigdy nie zmienia: najlepsi ludzie zawsze będą rozchwytywani. A firmy, które potrafią ich, znaleźć zamiast liczyć na przypadek, po prostu wygrywają.
Zastanawiasz się dlaczego w Polsce jest, jak jest i nic się od lat nie zmienia. Niezależnie, czy szukasz pracy, czy masz ciepłą posadkę i budujesz zespół a może jesteś właścicielem firmy, ten artykuł jest dla Ciebie.
Większość firm myśli, że kupuje kompetencje. A to nie jest prawdą. Kupują historię na czyjś temat, opakowanie i chwilowe poczucie, że kontrolują sytuację. Bo łatwiej zatrudnić kogoś, kto „pasuje”, niż zapytać siebie, czy w ogóle taka osoba będzie dopasowana do celu firmy.
Coś tu śmierdzi niczym wybijające szambo. Publikujesz ofertę pracy, dostajesz 278 aplikacji w trzy dni… i nic. Ani jednej osoby, o której pomyślisz: „wow, to jest ten kandydat”. Znasz to? Dowiedz się więcej
Pracownik 50plus najczęściej uznawany jest przez pracodawców w Polsce, jako ten, co stoi nad grobem, więc nie warto go zatrudniać, bo za długo nie popracuje a do tego zaraz wejdzie w wiek przedemerytalny i nie da się go można zwolnić. Ponadto kolejnym stereotypem jest uznawanie z góry, że nie będzie się przykładał do swojej pracy a na pewno stanie oporem do nauki nowych rzeczy. A jak wygląda rzeczywistość?
Twoja firma istnieje od jakiegoś czasu. Zawsze sprzedawałeś swoją ofertę sam. Widząc zawirowania gospodarcze postanowiłeś, że zwiększysz swoje udziały w rynku. Samemu nie byłeś w stanie docierać wszędzie, więc postanowiłeś zatrudnić handlowca. Minął okres próbny a efektów zabrakło, więc się rozstaliście. Dlaczego wtopiłeś a nie zarobiłeś? Dziś zdradzę Ci najczęściej powielane błędy z którymi się spotykam.
Świat biznesu wpadł w paranoję. Firmy zamykają się na zewnętrzne oferty jak bunkry w czasach wojny. Do kogo nie zadzwonię, to słyszę o spadkach w zlecaniach i o zawieszaniu decyzji. Co się stało z odwagą? Z innowacyjnością? Dlaczego przedsiębiorcy z wizjonerów stali się tchórzami, którzy oszczędzają na wszystkim poza własnymi pensjami? W tym artykule wbijam kij w mrowisko i pokażę, jak ten trend zabija gospodarkę oraz jak go odwrócić.
Nigdy nie wiesz, co kryje się w człowieku pod założoną maską dla spełniania oczekiwań otoczenia. Na co dzień pracuję z ludźmi, nie tylko w ramach swoich usług, ale częściej piszą do mnie osoby na zakręcie życia. Czasem są to młodzi ludzie, innym razem w kwiecie wieku. Łączy ich wspólny mianownik, jakim jest samotność z ich problemami.
Postanowiłeś zaoszczędzić na współpracy z agencją zatrudnienia i/lub headhuneterem, więc opublikowałeś ofertę pracy na znanym portalu. Już zacierasz ręce, że znów Ci się udało przyoszczędzić, lecz nie dostrzegasz najważniejszego. Muszę Cię zmartwić, ale kiedy wystawiasz ogłoszenia na tak ważne stanowiska pracy w tradycyjny sposób, to widzimy to wszyscy.
Coś ostatnio szef wspominał o sztucznej inteligencji, ale Ty wiesz, że u Ciebie w firmie to na jej myśl się wszyscy trzęsą a z ChatGPT robią lepszą przeglądarkę, bo nie chce im się sprawdzać potencjału narzędzia.
Po jaką cholerę mam się czegoś uczyć, skoro i tak mi pensyjka na konto wpadnie – myślisz
Wchodzisz rano do biura. Twarze znajome, rytuały te same. Krótkie „cześć”, kawka, mail, spotkanie. I znów to samo. Ale coś się zmieniło. Nie ma już tej energii, która kiedyś pchała Was do przodu. Nie ma pytań o nowe kompetencje. Nie ma próśb o udział w szkoleniach. Jest tylko… cisza.
Jeszcze niedawno byłeś na szczycie. Dobra pensja. Stabilna pozycja. Może nawet awans na horyzoncie. Dziś? W 2025 roku te same tytuły, te same umiejętności i ta sama lojalność… nie znaczą prawie nic. Miało być tak pięknie a wyszło, jak zawsze.
Rynek pracy nie tyle się zmienia, co przyspiesza jak nigdy wcześniej. A ci, którzy nie nadążają – nawet jeśli są świetni – są po prostu skreślani.
Bo dzisiaj „świetny” to za mało.
Ile razy mówiłeś: „Nie potrzebuję agencji rekrutacyjnej, dam sobie radę sam”? Jeśli prowadzisz firmę, prawdopodobnie powtarzasz to do dziś. I wiesz co?
To największy błąd, jaki możesz popełnić. W dobie walki o talenty, opóźnianie lub nieumiejętne prowadzenie procesów rekrutacyjnych to jak podcinanie sobie skrzydeł. Nie chodzi tu o komfort czy oszczędność, ale o realne przetrwanie Twojego biznesu.